sobota, 27 września 2014

Izrael w 4 dni. Jerozolima. Morze Martwe. (dzień 3)

Kolejny nasz dzień rozpoczął się bardzo upalnie. Tego dnia zaplanowaliśmy zwiedzanie Jerozolimy jak również Morza Martwego, które było jak dla mnie największą atrakcją wypadu do Izraela.
Autobus z Tel Avivu do Jerozolimy odjeżdza z głownego dworca autobusowgo, kursuje on średnio co 20 min., a koszt biletu w jedną stronę to 18 Szekli (ok.18 zł).
Dworce autobusowe oraz centra handlowe to największe skupiska umundurowanych młodych osób z karabinami, niektóre z nich robią naprawdę wrażenie.








Dworzec autobusowy w Jerozolimie
Podróż z  Tel Avivu do Jerozolimy trwa ok. 1 godziny, zaraz po wyjściu z dworca trafiamy na tramwaj, którym dojedziemy bezpośrednio do Starego Miasta, bilet kosztuje 6.90 Szekli i można go zakupić na przystanku. Do Starego Miasta jest 5 przystanków a tramwaj zatrzymuje się niedaleko głównej bramy wejściowa do Starego Miasta Jerozolimy.







Brama Jafy

Przy głównej bramie znajduję się punkt informacyjny, w którym zaopatrzymy się w mapki po Starym Mieście.
Naszym pierwszym punktem była Ściana Płaczu, przy której modlą się Żydzi. Ściana podzielona jest dla mężczyzn jak i dla kobiet. Na zdjęciach to miejsce wydaje się duże, a w rzeczywistości nie wiedzieliśmy czy to właśnie słynne miejsc modlitw. Każdy mężczyzna powinien założyć w tym miejscu jarmułkę, którą oczywiście dostajemy pod Ścianą Płaczu, a następnie możemy ją zatrzymać w celu pamiątki.  













Ściana Płaczu


Dalej pomiędzy wąskimi uliczkami udaliśmy się w poszukiwanie Bazyliki Grobu Świętego. W ten sposób trafiliśmy na dzielnicę muzułmańską gdzie znajduję się arabski bazar, na który możemy znaleść praktycznie wszystko- po krzyże, świeczniki, ubrania, przyprawy aż po materiały na metry. Arabowie słyną z targowania się, więc jeżeli nie mamy zamiaru czegoś kupować, nie zawracajmy głowy  pytaniami o cenę. 

My doświadczyliśmy to na własnej skórze, mieliśmy zamiar zjeść coś, ponieważ byliśmy głodni. Zatrzymaliśmy się w pewnej knajpie, sprzedawca się z nami przywitał, podał rękę, zaczął mówić parę słów po polsku. Zapytaliśmy o cenę shoarmy, poinforowano Nas, że nie mamy się przejmować tylko usiąść, bo na pewno dobrze zjemy. 
Jednak po chwili dowiedzieliśmy się, że porcja shoarmy kosztuje 35 Szekli, jak dla Nas cena była za wysoka, po chwili cena spadła do 25 Szekli, my jednak nadal nie zainteresowani- dziękowaliśmy. Odchodząc cena spadła do 20 Szekli. Ostatecznie usłyszeliśmy 15 Szekli, jednak i z tej okazji nie skorzystaliśmy. 














Bazylika Grobu Świętego- to właśnie tutaj ukrzyżowano Chrystusa i tu poniósł on śmierć. Obok też znajduje się miejsce, gdzie go złożono do grobu i gdzie zmartwychwstał. Do kaplicy można było wejść, wyczekując w 20 min. kolejce, jednak nie zostaliśmy wpuszczeni ze względu na nasz ubiór (byliśmy w krótkich spodenkach, a ja dodatkowo w japonkach). No cóż, w planach mieliśmy jeszcze Morze Martwe, więc nie brałem zbędnego bagażu.  

Bazylika Grobu Świętego-wejście


Kamień namaszczenia





Kaplica grobu Jezusa

Po wyjściu z Bazyliki udaliśmy się napić świeżego soku z pomarańczy i granatów
Po naszej niesmacznej minie co do ceny małego soku, dostaliśmy duży w tej samej cenie ;) 
Po drodze trafiliśmy również na piekarnię. Ciepłe, prosto z pieca chlebki Pita w cenie 1 Szekla zjedliśmy z przyjemnością popijając jeszcze sokiem.







Po małym posiłku udaliśmy się już w stronę naszego tramwaju, aby dostać się ponownie na głowny dworze autobusowy skąd wyruszyliśmy w stronę Morza Martwego.





Kontrola na dworzec autobusowy

  Autobus nad Morze Martwe kursuje średnio co godzinę. Koszt biletu w jedną stronę to 34 Szekli (ok. 34 zł) a nad morze z Jerozolimy dojedziemy w niecałą godzinę.  




















Nasz autobus zatrzymał się w Ein Gedi, buch gorącego i suchego powietrza na twarz, cisza i pustki dookoła. Pierwsze moje słowa "Co ja tutaj robię!" Na termometrze przy jedynym sklepie w tej miejscowości 40 stopni. Brak nakrycia głowy, brak kremu z filtrem, na szczęście pełna butelka wody (którą później i tak zostawiłem przy brzegu morza).

Aby dość do morza należało przejść jakieś 40 metrów w dół, momentami było dość stromo.
Miejsce do kąpieli nie można nazwać plażą, to po prostu bardzo kamienisty brzeg. 
Ponieważ nie potrafię pływać, to doświadczenie było dla mnie nie lada wyzwaniem. Prawie na czworaka udało się wejść do wody podtrzymując się rękami aż w pewnym momencie powiedziałem: "Ja pływam!" Niesamowite a zarazem dziwne uczucie. Nie odpływałem daleko brzegu, ponieważ miałem wrażenie, że ze strachu i nieumiejętności pływania zrobię nieodpowiedni ruch i np. wpadnie mi w oko woda- a w tym momencie byłby koniec świata! Dwóch kolegów doświadczyło to na sobie.  
Morze martwe ma ponad 20% zasolenia w porównaniu z innymi, które mają kilka %- robie dużą różnicę. Woda wygląda jak wielka plama oleju na wodzie, tak samo odczuwalna jest na skórze. Człowiek ma wrażenie, że robi się cały tłusty. Żar z nieba doskwierał, dlatego więcej niż 3 min. w wodzie nie wytrzymaliśmy i udaliśmy się pod prysznice, które niestety są dopiero u góry.
Ciało od soli, pot leci po czole, ślizgie nogi w japonkach- podejście pod górkę- po prostu istny meksyk!
Generalnie nastawieni byliśmy na bezkamienistą plażę a do tego błotną. Niestety wcześniej nie sprawdziliśmy co będzie nas czekać na tej plaży i pojechaliśmy w ciemno. 
Na miejscu do dyspozycji mały sklepik, darmowe prysznice, jak również płatne toalety z przebieralniami. 












Nad Morzem Martwym spędziliśmy zaledwie godzinę, autobus powrotny podjechał z lekkim opóźnieniem. W Jerozolimie zjedliśmy lekką owocową sałatkę a następnie udaliśmy się spowrotem do Tel Avivu. Wieczorem mieliśmy ochotę na naszego falafela w sprawdzonej knajpie, jednak trafiliśmy już na zamkniętą. Wzieliśmy to kubeczku smoothie i udaliśmy się na pizzę XXL za którą zapłaciliśmy 80 Szekli (ok. 80 zł)














15 komentarzy:

  1. Imponująca wycieczka! Bardzo mi się podoba Twoja fotorelacja z Izraela! W oczekiwaniu na ten wpis wchodziłem na bloga mnóstwo razy, sprawdzając czy już jest kolejna część :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa wycieczka i bardzo fajne fotografie. Szczególnie pasjonuje mnie widoczny na jednym ze zdjęć z Bazyliki Grobu Bożego kamień w kształcie kielicha, zwany "Omfalos", czyli "pępek" (zaraz pod zdjęciem ukazującym Kaplicę Grobu Jezusa). Uosabia on mistyczne i kosmologiczne centrum świata w czasach wypraw krzyżowych. Zdjęcia bardzo dobrze oddają klimat Jerozolimy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda że mogliście spędzić w Izraelu tylko 4 dni, ten kraj jest naprawdę ciekawy. Fajne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejne miejsce z mapy podróżniczych marzeń... a zdjęcia super zachęcające! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam Izrael, gdyby jeszcze nie był tak bardzo złodziejsko drogi... ;) chociaż mnie bardziej powaliła Jerozolima niż Morze Martwe. A foty rewelacyjne, aż chce mi się wrócić!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne widoki, choć te karabiny troszkę mnie przerażają! ;) Ale mimo wszystko zobaczyłabym to wszystko na własne oczy. Niesamowite jest to, jak w Jerozolimie stykają się trzy wielkie religie... Zawsze ciekawiło mnie też, jak to jest wykąpać się w Morzu Martwym. Po Twoim opisie mogę sobie to trochę już wyobrazić, ale kiedyś sama będę musiała spróbować :) Ciekawy opis i piękne zdjęcia!
    Pozdrawiam,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Napisz mi proszę jak znaleźć główny dworzec autobusowy w Jerozolimie z tego co odjeżdżają autobusy do Ein Gedi ( nad Morzem Martwym)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpisz sobie te współrzędne w mapie Google. 31.7890000, 35.2030000
      To jest główny dworzec w Jerozolimie, tutaj odjeżdzają autobusy nas Morze Martwe.
      Dojedziesz tam autobusem miejskim lub tramwajem.

      Usuń
  8. Sporo ogarnięte w Izraelu w bardzo krótkim czasie. Szkoda, że nie udało ci się ogarnąć Masady i Ein Gedi bo tam jest naprawdę super. Zwłaszcza Masada o świcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy krakowskim okiem uważnie czytało relację?

      Usuń
  9. Kolego naprawdę swietnie zrelacjonowane - wszystko co potrzebne :) Wielkie Dzięki ! Właśnie piszę nasz plan wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam :)
    Mam trzy pytanka dotyczące podróżowania po Izraelu. Może ktoś z Was się orientuje i będzie w stanie mi pomóc.
    Lecę z chłopakiem do Izraela w październiku. Na lotnisku w Tel Aviv lądujemy o 21:30 czy po przylocie uda nam się dotrzeć autobusem do centrum Tel Avivu?
    Marzę o tym żeby zobaczyć Jerozolimę po zmroku z Góry Oliwnej ale noclegi mamy zapewnione w Tel Aviv, o której najpóźniej kursują autobusy z Jerozolimy do Tel Aviv?
    A trzecie pytanie, gdzie najkorzystniej kupić szekle?
    Pozdrawiam 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, przepraszam za późną odpowiedź.
      Z lotniska do centrum jeździ bezpośredni pociąg, jeździł kilka lat temu co 20 minut, w godzinach nocnych co godzinę.
      Co do autobusu z Jerozolimy to nie pomogę, my jechaliśmy w godzinach popołudniowych.
      Szekle kupiliśmy częściowo na lotnisku a później ciut tańsze w Tel Avivie.
      Pozdrawiam

      Usuń