piątek, 3 kwietnia 2015

Wrocław- miasto ludzi, gdzie nikt się nie nudzi

Termin wyjazdu : 14-15 marzec 2015
We Wrocławiu byłem już nie raz przejazdem zwiedzając tylko obskurny dworzec PKS . Ale wreszcie udało się zagospodarować weekend na zwiedzenie serca miasta!
Na podbój Wrocławia wybrałem się razem z przyjacielem. Ponownie udaliśmy się najtańszym środkiem transportu, czyli PolskimBusem. Za bilety na trasie Poznań-Wrocław zapłacilismy 16 zł w dwie strony.
Pech chciał, że po pięknym i słonecznym początku marca, do Wrocławia trafiliśmy akurat w deszczowy weekend.


Do Wrocławia dotarliśmy po godzinie 13.00, odrazu udaliśmy się do hotelu Ibis Bugdet, który zarezerwowaliśmy w promocyjnej cenie 49 zł/pokój 2 osobowy. Znajduję się on na południowych przedmieściach Wrocławia, jednak od pętli tramwajowej dzieliło nas niecałe 10 min. drogi stąd do centrum dojechaliśmy w 20 min.

Nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od strony ul. Podwale. Udając się w stronę ul. Świdnickiej, nasłynniejszej ulicy we Wrocławiu. Po drodze zwiedziliśmy m.in. Synagogę pod Białym Bocianem.





Synagoga Pod Białym Bocianem
ul. Świdnicka
Na Świdnickiej znaleźliśmy miłego Florianka, który się każe dotknąć na szczęście. Dalej udaliśmy się w stronę Fosy Miejskiej podziwiać Operę Wrocławską oraz Teatr Lalek.



Opera Wrocławska

Teatr Lalek
Kolejnym naszym punktem zwiedzania w deszczowe popołudnie była Panorama Racławicka, niestety nie planowaliśmy zwiedzania środka. Zaraz obok znajduję się przepiękne Muzeum Narodowe a po drugiej stronie ulicy Urząd Wojewódzki






Muzeum Narodowe
Urząd Wojewódzki

Z okolic Panoramy Racławickiej dostępna jest piękna panorama na Ostrów Tumski we Wrocławiu.


Ostrów Tumski
Kolejnym i już ostatnim punktem do którego zmierzaliśmy tego dnia był Rynek Główny. Po drodze zahaczyliśmy o Halę Targową, Kościół św. Wincentego.

Kościół św. Wincentego



Rynek Główny jest sercem miasta, kolorowe kamienice, Ratusz i na każdym kroku bańki, puszczane nawet w ponury i deszczowy dzień. Wrocław znany jest oczywiście z krasnali, w cały mieście jest ich ok. 200, jeden ciekawszy od drugiego. Chciałbym kiedyś udać się w takie poszukiwanie krasnali i sfotografować wszystkie!












Pomimo zimnego i deszczowego dnia, był on bardzo aktywny.W nagrodę udaliśmy się na pyszną kolację.

Niedziele przywiała nas piękną i słoneczną pogodą, hotel musieliśmy opuścić przed południem, dlatego zmuszeni byliśmy chodzić z naszymi małymi bagażami.

Tego dnia wybraliśmy się zwidzić Ostrów Tumski oraz ponowie Rynek w blasku słońca!
Na Ostrowie Tumskim znajduję się katedra św. Jana Chrzciciela oraz kościół Świętego Krzyża.
We Wrocławiu jest kilka punktów widokowych, m.in. z katedry. Niestety z braku czasu nie korzystaliśmy z tej atrakcji. Następnym razem na pewno skorzystamy.

Sky Tower







Most Miłości


Katedra św. Jana Chrzciciela
Wnętrze katedry











Z Rynku Głównego udaliśmy się spacerkiem prosto na dworze PKS, skąd odjechaliśmy PolskimBusem do Poznania. 




Gdzie dobrze zjeść we Wrocławiu?

W czasie naszego weekendu trafiliśmy do dwóch fajnych knajp. W obrębie Starego Miasta, knajpa jest obok knajpy, najczęściej w małych uliczkach. 
Pierwszego wieczoru wybraliśmy się do knajpy o nazwie "Kociołek", znajduję się ona na rogu ulic Nożowniczej i Więziennej. Królują tutaj w zasadzie tylko dania z pieca.
Wystrój ciekawy, choć jak dla mnie brakuje światła w środku (miałem problemy zrobić dobre zdjęcia).
Menu jest bardzo obszerne, cieżko było nam wybrać, dodatkowo nie wiedząc co nas może czekać.
Po długim wyczekiwaniu na kelnerkę wybraliśmy : Kociołek (  kurczak z chorizo i warzywami) oraz Gliniak z pieca ( mieszany: kurczak z wieprzowiną).
Dania miały przyjść po ok. 20 min. jednak nie musielismy długo czekać i podano nam je wcześniej.

Na pierwszy rzut oka porcja gliniaka była zaskakująco duża. Konkretna porcja mięsa i warzyw. To danie mi na prawdę smakowało. Jedynym minusem był czosnek w łupince, którego prawie zjadłem w tych ciemnościach.  Cena: 24 zł

Kolegi danie w kociołku nie powalało na kolana. Była to poprostu gęsta zupa z dodatkami, które były w ogóle niewyczuwalne a w dodatku całość nijak doprawione. Takim kociołkiem za 19 zł zupełnie bym się nie najadł.

Z racji mojego dania miejsce godne polecenia, było bardzo smacznie! Natomiast po naszej subiektywnej opini nt. kociołka, kelnerka oznajmiła, że wręcz przeciwnie goście sobie chwalą to danie. Niestety my nie należeliśmy do tego grona :)








Na obiad kolejnego dnia udaliśmy się do oddalonego zaledwie 200 m od Kociołka baru Misz-Masz.
Oferuje on smaczne i niedrogie dania obiadowe, ciężko znaleść tu wolne miejsce, co chwilę przewijają się nowe osoby. W godzinach wieczornych można sie zjeść nawet z -20 % rabatem!
Porcje nakładane przez obsługę są naprawdę duże! Widać to nawet po zostawianych i niezjedzonych potrawach, które idą w śmieci.

My wybraliśmy sobie: kurczaka gyros z ryżem oraz wieprzowina z warzywami i frytkami. Za zestawy zapłaciliśmy 14 zł w tym napój gratis. Miejsce godne polecenia, pewnie nie raz wybrałbym się w to miejsce!


















3 komentarze:

  1. Wrocław to piękne miasto, a Rynek i te jego cudne kamieniczki są idealne do fotografowania! Oby tylko nigdy nie znalazł się architekt, który wpadnie na genialny pomysł unowocześnienia tego miejsca ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrocław ma cudowną architekturę - wiele zakątków, które koniecznie trzeba zobaczyć. Widok ulicznych krasnali, zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Do Wrocławia Warto przyjechać na dłużej. Zapraszamy koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń