środa, 6 stycznia 2016

Recenzja książki Dagmary Andryki "Tysiąc"

Na zimowe wieczory otrzymałem od wydawnictwa Prószyński i S-ka debiutancką książkę Dagmary Andryki "Tysiąc". Co prawda książka zalicza się do kryminału a nie do podróżniczych, jednak po przeczytaniu zapowiedzi postanowiłem sprawdzić co tak naprawdę zdarzyło się w mrocznym miasteczku.


Mille - miasteczko w północnej Polsce, pełne zagadek i dziwnych zachować mieszkańców.
Marta, dziennikarka z Warszawy, zmuszona zostać w mrocznym miasteczku na jakiś czas
postanawia odkryć tajemnicze zachowania ludzi. 

W Mille żyje tysiąc osób, liczba która towarzyszy narzuconej klątwie. W przypadku gdy ktoś postanawia pozostać w miasteczku- ktoś musi umrzeć. Tutaj nikt nie smuci się na pogrzebach, szybko zapominają o śmierci i cieszą się, że to nie oni stali się ofiarą klątwy.

Dziennikarka zaczyna prowadzić własne śledztwo, które przynosi zaskakujące wyniki. Z biegiem czasu w miasteczku tragicznie ginie nauczycielka. Marta podejmuje wyzwanie i postanawia rozwiązać zagadkę razem z jednym z mieszkańców. Szczegółowo przyglądają się wszystkim podejrzanym osobom, jednak wszystko nie składa się w całość. W książce przewija się również wątek miłosny, który przewraca życie Marty do góry nogami. Akcja przyśpiesza pod koniec książki, kiedy po zagłębieniu się w przeszłość i połączeniu faktów wszystko się ze sobą łączy.
Finał śledztwa jest zaskakujący i zarazem dramatyczny, jednak kończy się happy-endem.

Książka bardzo prosto napisana, czyta się z lekkością. Z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej wciąga i trzyma w niepewności do końca. Dzięki połączeniu wątków miłości, zbrodni i śledztwa dostarcza czytelnikowi wiele wrażeń. Jest to książka, która z pewnością potrafi uprzyjemnić ponure, jesienne wieczory. 




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza